1999
W tym roku było szczęśliwie - nikomu się nic nie stało, a nawet nic się nie zepsuło. Pogoda także była wspaniała.
27 VII (Rybnik) Bydgoszcz - Koronowo: 56 km
Rano w pociąg i popołudniu jesteśmy w Bydgoszczy. Ruszamy na północ bocznymi drogami. Jedziemy dosyć niepewnie - trzeba się przyzwyczaić do ciężaru na bagażniku. Pod wieczór dojeżdzamy do Koronowa.
28 VII Koronowo - Rytel: 97 km
Z naszych informacji wynika, że schronisko jest także w Tucholi. Pogoda sprzyja, więc ruszamy, droga jest pusta i pedałuje się całkiem przyjemnie. Po drodze kąpiel w jeziorze i jesteśmy w Tucholi. Tam schroniska nie znaleźliśmy i kręcimy dalej. Następne schronisko to ok. 30 km. Trafiamy na fantastyczną drogę - jedziemy 12 km przez las i mija nas chyba tylko 1 auto. Mamy już trochę w nogach wiec dłuży się, ale w końcu docieramy do miejscowości Rytel. Oczywiście o schronisku tu nikt nie słyszał. Idziemy jednak do dyrektora szkoły i udaje sie załatwić klasę do spania. Zostajemy tu na 2 noce.
29 VII Rytel - Czersk - Brusy - Rytel: 79 km
Tego dnia bez bagażu, wracamy się kawałek i oglądamy coś co szumnie nazwano akweduktem - mostem nad rzeczką płynie Kanał Brdy. Reszta drogi znowu asfaltem przez las. Na sam koniec małe problemy z nawigacją i prawie zakopujemy sie w piachach. W końcu znajdujemy właściwą drogę i wracamy do Rytla.
30 VII Rytel - Kościerzyna: 96 km
Dalej na północ. Najpierw kilkanaście km przez las i piachy. O dziwo załadowane rowery lepiej radzą sobie z piachem. Jeszcze parę kilometrów i wśród lasów znajdujemy rezerwat w Odrach. Znajdują się tutaj kamienne kręgi otaczające kurhany gdzie daawno temu chowano zmarłych. Gdy wyjeżdżamy z lasów i okazuje się, że jest straszny upał. Przez Wdzydze docieramy w końcu do Kościerzyny. Pojeździliśmy po mieście i w końcu znaleźliśmy schronisko.
31 VII Kościerzyna - Kościerzyna: 50 km
Rano zwiedzamy parowozownię, a później znowu bocznymi drogami na wschód, po drodze kapiel, a dalej zdobywamy szczyt Wieżycy (oczywiście na rowerze) Można tu podziwiać panoramę z wieży obserwacyjnej (niestety zdzierają 1.5 zł za wejście.) Gdy zjechaliśmy z góry okazuje się, Że nic nam się juz nie chce, więc wracamy do Kościerzyny. Mamy wiatr w plecy i mkniemy z prędkością 40 km/h.
1 VIII Kościerzyna - Gdynia (pociągiem)
Tego dnia robimy sobie wolne. Od rana obijamy się nad jeziorkiem. Po południu obiad, a wieczorem w pociąg i do Gdyni.
2 VIII Gdynia - Żarnowiec: 101 km
Drugie śniadanie zjadamy na skwerze kościuszki i wydostajemy się z miasta przez Oksywie. Dojeżdżamy do Pucka, dalej do Mechowa, gdzie jest minijaskinia - dosłownie 10 m długości. (tymczasem tablice po drodze głoszą szumnie GROTY MECHOWSKIE) Z mapy wynika, że musimy się wrócić, oczywiscie nie chce się nam i wjeżdżamy w las z nastawieniem, że "na pewno gdzies wyjedziemy." Okazuje się, że dobrze trafiliśmy. Jeszcze kilka(naście) kilometrów i dojeżdżamy do Żarnowca. Wieczorem wybieramy się jeszcze 5km nad morze.
3 VIII Żarnowiec - Hel - Żarnowiec: 150 km
Najpoważniejsze wyzwanie tegorocznej wyprawy - ruszamy na Hel. Mamy całkiem niezłe tempo i pierwszy przystanek robimy w Jastarni. Spędzamy chwilkę w Helu i trzeba już kręcić z powrotem. Przed Władysławowem robi się korek, a my na rowerach śmigamy pomiędzy samochodami (prawdziwa satysfakcja dla rowerzystów.) Okazało się, że z kondycją jest całkiem nieźle i spokojnie dojeżdżamy do Żarnowca.
4 VIII Żarnowiec i okolice: 72 km
Dzisiaj tylko w dwójkę robimy spokojną wycieczkę po okolicy m.in. do elektrowni szczytowo - pompowej. Duże wrażenie robią 4 wielkie rury o 7 metrowej średnicy i górny zbiornik. Resztę dnia spędzamy na plaży w Białogórze.
5 VIII Żarnowiec i okolice: 30 km
Około południa Łukasz postanowił, że jedzie do domu i zostaje nas dwóch. Poza tym totalne lenistwo na plaży.
6 VIII Żarnowiec - Żukowo: 80 km
Decydujemy, że trzeba się w końcu ruszyć. Przejeżdzamy przez teren gdzie miała powstać elektrownia atomowa i dalej na południe do Wejherowa, a stamtąd jeszcze parę godzin do Żukowa. Po drodze postraszył nas deszczyk, ale na szczęście nie było to nic poważnego.
7 VIII okolice Żukowa: 61 km
Dzisiaj wycieczka po okolicy - Kartuzy i Chmielno, gdzie na godzinę zamieniamy rowery na kajak. (marny interes ;-)
8 VIII Gdańsk i z powrotem: 46 km
Pochmurny dzień i nawet trochę kropi. Ruszamy jednak na niedzielną wycieczkę do Gdańska.
9 VIII okolice Żukowa: 64 km
Znowu lenistwo (choć parę kilometrów przejechaliśmy) nad jeziorem w Przywidzu. Przeprowadzone tego dnia próby z małym radiem na kierownicy wypadły całkiem obiecująco (trzeba będzie o tym pomyśleć)
10 VIII Żukowo - Gdańsk (Rybnik): 30 km
Znowu do Gdańska - tym razem już na pociąg. Aby nie było zbyt pięknie
200m przed dworcem zaczęło padać (i nas zmoczyło) Pani w kasie biletowej
miała "trochę" problemów i po 20 min udało się kupić bilety (oczywiście
nie tam gdzie chcieliśmy)
Pokręciliśmy się jeszcze chwilę po mieście i wsiedliśmy do pociagu.
Z "planowym" opóźnieniem 45 minut dotarliśmy do Katowic i później do Rybnika.
No... i to by było na tyle w tym roku. :-)
więcej zdjęc w galerii